Mija 47 lat od wielkiego pożaru rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach.

W tym roku obchodzimy rocznicę pożaru w Czechowicach – Dziedzicach, który jest jednym z największych wydarzeń w historii. W 1971 roku w czasie pożaru zginęło 37 osób oraz 105 zostało rannych. W akcji ratowniczo-gaśniczej trwającej trzy dni udział wzięło blisko 1500 strażaków, ponad 1000 ochotników oraz milicja i wojsko. Zasięg ognia był tak duży, iż wsparcie zaoferowali nawet strażacy z Czechosłowacji. Jak to wszystko się zaczęło? 

Ogień pojawił się po wyładowaniu atmosferycznym, kiedy to piorun uderzył wprost w komin oddechowy zbiornika z ropą naftową o pojemności 12 500 m3 położonego przy ul. Bolesława Prusa. Kilka minut przed godziną 20 ropa zaczęła się palić, nastąpiło zapadnięcie się dachu oraz rozerwanie płaszcza. W ten sposób ogień otaczał już cały dach. Na miejscu około godziny 1:00 w nocy pojawiło się 18 grup strażaków zawodowych oraz 24 grupy ochotników. Rozpoczęto podanie wody w natarciu w celu jak najszybszego opanowania ognia. Założenia były takie, że dzięki tym działaniom uda się w ciągu kilku godzin opanować pożar. Niestety było to dużym błędem, który skutkował podgrzaniu się kilkudziesięciu tysięcy litrów wody na tzw. tacy z palącą się ropą. Po dwudziestu minutach woda zaczęła wrzeć i przedostawać się w górę zbiornika. Spowodowało to wyrzut ropy wokół zbiornika, następnie miało miejsce przepełnienie zbiornika i rozlanie się gorącej piany za obwałowanie. Ropa rozpoczęła podróż w kierunku torów oraz elektrociepłowni, gdzie znajdował się kolejny duży zbiornik o oznaczeniu 254. Rozgrzana piana nie oszczędziła po swojej drodze wozów, sprzętu gaśniczego, a co gorsza ludzi. Chwilę po tym zdarzeniu miała miejsce kolejna eksplozja w zbiorniku 254.

Straty sprzętu i urządzeń nie były tak dotkliwe jak straty osób. Na miejscu w trakcie obu wybuchów niemal w jednej chwili zginęły 33 osoby w tym 13 strażaków zawodowych, 7 ochotników, 7 żołnierzy, pracownik rafinerii oraz 5 strażaków ZOSP i ZOS. Panująca ogromnie wysoka temperatura na miejscu zdarzenia spowodowała też rozległe oparzenia wśród osób znajdujących się w dalszej odległości od zbiorników. Łączna liczba ofiar zwiększyła się do 37 osób, ponieważ 4 ratowników zmarło w szpitalu kilka miesięcy po zdarzeniu. Ponadto 105 osób odniosło obrażenia. Pożar w końcu ugaszono, lecz zbiorniki tliły się jeszcze przez wiele dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *