Robot Dragon – prototyp, który odmieni ratownictwo?

Niecodzienny projekt w postaci niezwykłego robota o nazwie „Dragon” zaprezentowali projektanci z Uniwersytetu w Tokio. Jest to uczelnia szczególna, która zajmuje się kształceniem przyszłych noblistów. Prototyp zaprezentowano w czasie Międzynarodowych Konferencji Robotyki i Automatyki ICRA 2018 w Brisbane w Australii. Jak wiemy poszukiwanie uwięzionych pod gruzami i nie tylko, nie jest zadaniem łatwym. Sprawę utrudnia wiele rzeczy, od trudnego terenu po bardzo wąskie szczeliny i niemożność szybkiego wykrycia miejsc, w których znajdują się poszkodowani. 

Na ratunek w takich sytuacjach przychodzą nowoczesne rozwiązania, jednym z nich jest właśnie Dragon. To urządzenie samodzielnie decyduje o zmianie własnego kształtu w celu przeciskania się między wąskimi szparami i materiałami. Sprzęt może składać się z wielu modułów w zależności od potrzeb, działają one indywidualnie i mogą zmieniać kierunek lotu lub położenie w dowolnej chwili. Wewnątrz robota przypominającego nieco swym wyglądem węża znalazło się miejsce dla złożonego rdzenia, który ma w sobie sprzęt do zasilania i sterowania. Całość jest obsługiwana przez system marki Intel, a łączny czas działania wynosi w granicach 3 minut. Robot może też oprócz poruszania się, podnosić wybrane przedmioty przy pomocy zamontowanego chwytaka ramieniowego lub też wykorzystać do tego specjalną obejmę.

Wciąż nie jest pewne w jakim czasie robot miałby trafić do seryjnej produkcji. Nie podano też póki co pełnej specyfikacji np. udźwigu urządzenia. Części osób będących na konferencji robot skojarzył się ze zwykłą zabawką, jednak potencjał ratowniczo – poszukiwawczy został zauważony. Szczególnie Japonia dostrzega jego potencjał ze względu na katastrofy budowlane, trzęsienia ziemi, które nawiedzają ten kraj od wielu lat. Z naszych obserwacji wynika, że robot musi przejść kilka poprawek. Jedną z nich jest zbyt krótki czas pracy na jednym ładowaniu, kilka minut może nie wystarczyć do odnalezienia poszkodowanych osób. Ponadto nieznany jest koszt takiego urządzenia, nawet ten przybliżony. Obawiamy się, że póki co ten projekt sprawdzi się jedynie w wysokorozwiniętych jednostkach ratowniczo-gaśniczych w innych częściach świata, niekoniecznie w Polsce. O równie ciekawym robocie pisaliśmy w innym artykule na naszej stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *