Strażak piroman z nieprawomocnym wyrokiem.

Były już strażak z jednostki OSP w powiecie lubartowskim dokonał serii podpaleń, aby móc później prowadzić działania gaśnicze. Nie robił tego jednak sam, lecz wspólnie z kolegami z jednostki. W odróżnieniu do nich nie poddał się jednak od razu karze i zdecydował się na walkę w sądzie. 

Miejsca jakie wybierali piromani to m.in. ściółka leśna, bele słomy, nieużytki, czy stodoła pełna sprzętu rolniczego. Podpaleń dokonywano co kilka dni, strażacy przez pewien czas mieli więc pełne ręce pracy. Wszystko wskazywało, że nie są to przypadkowe pożary ponieważ zdarzały się często i w określonych miejscach. Rozpoczęto śledztwo, które dążyło do ustalenia sprawców podpaleń. Szeroko zakrojone działania pozwoliły wyłonić sześciu mężczyzn w przedziale wiekowym 17-26 lat mieszkających w gminie Ostrów Lubelski. Okazało się, że czterech z nich to ochotnicy z lokalnej jednostki strażackiej. Dobrowolnie poddała się karze piątka mężczyzn, którzy otrzymali kary grzywny oraz 12 miesięcy więzienia z warunkowym jej zawieszeniem na okres 3 lat. Jeden z byłych już ochotników podjął decyzję o walce o swoje prawa w sądzie.

Patryk B. wykazał się jednak lekkomyślnością, ponieważ sąd zamiast początkowego zamiaru ukarania półrocznym pozbawieniem wolności i 1,5-rocznymi pracami użytecznie społecznymi, zadecydował o zwiększeniu kary do 3 lat bezwarunkowego pozbawienia wolności. Ponadto mężczyzna ma zwrócić poszkodowanym oraz firmie ubezpieczeniowej sumę około 100 000 zł. Wyrok nie jest prawomocny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *